Wieś XXI wieku zmienia się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. Coraz częściej jej rozwój napędzają aktywne liderki, które łączą działalność społeczną, samorządową i organizacyjną, skutecznie integrując mieszkańców oraz realizując ważne inwestycje. Jedną z nich jest sołtyska ze wsi Broniki, Agnieszka Walczak, laureatka tytułu Sołtyski Roku 2025 oraz wyróżnienia Najmłodsza Sołtyska przyznanego przez Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin. W rozmowie opowiada o swojej drodze do samorządu, rosnącej roli kobiet na obszarach wiejskich, wyzwaniach stojących przed współczesną wsią oraz o tym, dlaczego zaangażowanie społeczne wciąż pozostaje fundamentem lokalnego rozwoju.
- Jak zaczęła się Pani przygoda z zarządzaniem sołectwem? Jak to się stało, że została Pani sołtyską?
Moja droga do funkcji sołtyski nie zaczęła się od zwycięstwa w wyborach. Pierwszy raz kandydowałam zaledwie dwa lata po zamieszkaniu w Bronikach w 2014 roku. Podczas zebrania wiejskiego ktoś zapytał mnie, czy nie chciałabym spróbować swoich sił. Zgodziłam się i wystartowałam, choć wtedy nie miałam jeszcze pełnej świadomości, z czym wiąże się ta funkcja. Co prawda wychowałam się na wsi, jednak nie przywiązywałam wagi do tego czym sołtys się zajmuje i jakie ma kompetencje. Wiedziałam, że zbiera podatki i roznosi kurendy (tj. ogłoszenia o ważnych sprawach przekazywane zazwyczaj przez urząd gminy). Przegrałam wtedy zaledwie dwoma głosami. Dziś wiem, że była to bardzo cenna lekcja. Kolejne cztery lata poświęciłam na zdobywanie wiedzy o samorządzie, funduszu sołeckim i możliwościach działania na rzecz mieszkańców. Kiedy ponownie kandydowałam w 2019 roku, robiłam to już świadomie i z konkretną wizją rozwoju naszej miejscowości. Po wyborze od razu przystąpiłam do działania, a dzięki wsparciu mieszkańców rozpoczęliśmy realizację wielu ważnych inicjatyw, które trwają do dziś.
- Czy dostaje Pani sygnały, że jest różnica między sołtysowaniem w wykonaniu kobiet i mężczyzn?
Myślę, że najważniejsze nie jest to, czy sołtysem jest kobieta czy mężczyzna, ale jakie ma podejście do ludzi i pracy społecznej. Oczywiście spotykam się z opiniami, że kobiety częściej zwracają uwagę na integrację mieszkańców, budowanie relacji czy organizację wydarzeń społecznych. Z kolei mężczyznom częściej przypisuje się koncentrację na inwestycjach i infrastrukturze. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że dobry sołtys powinien łączyć oba te obszary. W Bronikach udało nam się rozwijać zarówno infrastrukturę, jak i życie społeczne. To właśnie połączenie tych dwóch elementów daje najlepsze efekty. Dlatego nie dzieliłabym skuteczności według płci, ale raczej według zaangażowania, kompetencji i umiejętności współpracy z mieszkańcami. Bardzo ważne jest też to, czy sołtys chce się rozwijać, doskonalić umiejętności i jest otwarty na nową wiedzę, odpowiedzialnie mogę stwierdzić, że tym obszarze to sołtyski wiodą prym i jestem z tego powodu ogromnie z nas sołtysek dumna. Warto wspomnieć w tym miejscu, że według danych GUS jest nas już 49,62%. To jednoznacznie świadczy o tym, ze jesteśmy dobre w tym, co robimy, a mieszkańcy chętnie darzą nas zaufaniem.
- 2026 rok został ogłoszony przez FAO rokiem rolniczek. Czy zauważa Pani na wsi wzmożoną aktywność kobiet?
Zdecydowanie tak. Od kilku lat obserwuję coraz większą aktywność kobiet na terenach wiejskich. Kobiety nie tylko prowadzą gospodarstwa rolne, ale także coraz częściej angażują się w działalność społeczną, samorządową czy organizacyjną. Widać to szczególnie w działalności Kół Gospodyń Wiejskich, które dziś są ważnymi animatorami życia lokalnego. Sama byłam inicjatorką i założycielką Koła Gospodyń Wiejskich „Broniczanki” w Bronikach i widzę, jak wiele energii, kreatywności oraz kompetencji mają kobiety działające na rzecz swoich społeczności. Coraz częściej są liderkami lokalnych inicjatyw, pozyskują środki zewnętrzne, organizują wydarzenia i skutecznie realizują projekty. Myślę, że rok poświęcony rolniczkom jest dobrą okazją do pokazania ich ogromnego wkładu w rozwój polskiej wsi. Dziś kobieta na wsi to nie tylko ta co dobrze ugotuje i ugości, to również świadoma swojej wartości liderka, inicjatorka i kreatorka życia społecznego, która korzysta z narzędzi partycypacji obywatelskiej, potrafi zorganizować festyn, przeprowadzić trudne zabranie wiejskie czy uprawić ziemię.

- Z jakimi problemami boryka się dziś Pani otoczenie?
Podobnie jak wiele małych miejscowości, mierzymy się przede wszystkim z wyzwaniami społecznymi. Coraz trudniej zachęcić mieszkańców do aktywnego udziału w życiu lokalnym. Część osób chętnie angażuje się w działania społeczne, ale są też mieszkańcy, którzy pozostają bierni i trudno ich zachęcić do wspólnych inicjatyw. Myślę jednak, że dla sołtyski tak aktywnej jak ja najlepszym rozwiązaniem jest zaakceptowanie tego i pozwolenie mieszkańcom na tą bierność, w innym przypadku można bardzo łatwo się wypalić i zdemotywować. Choćby na zebranie, wydarzenie czy jakąś inicjatywę przyszły dwie osoby to warto tam z nimi być, choćby z tego powodu, że poświęciły na to swój czas, a on jest bezcenny. Drugim wyzwaniem jest planowanie dalszego rozwoju. Przez ostatnie lata zrealizowaliśmy wiele ważnych inwestycji infrastrukturalnych, dlatego dziś coraz częściej zastanawiamy się wspólnie, jakie powinny być kolejne kierunki rozwoju naszej miejscowości. Z tego powodu też w tym roku będziemy aktualizować strategię rozwoju wsi. Dużym wyzwaniem jest również budowanie więzi międzyludzkich i utrzymanie aktywności społecznej w czasach, gdy ludzie mają coraz mniej czasu na działalność społeczną.
- Została Pani wybrana Sołtyską Roku 2025 oraz Najmłodszą Sołtyską Konkursu wyróżnioną przez PSOR. Co te wyróżnienia dla Pani znaczą?
Zdobyte wyróżnienia traktuje nie tylko jako sukces osobisty, ale przede wszystkim jako sukces całej społeczności Bronik. Żadna z inicjatyw, które realizowaliśmy przez ostatnie lata, nie byłaby możliwa bez zaangażowania mieszkańców i osób, które od początku wspierają rozwój naszej miejscowości.
To dla mnie ogromne wyróżnienie i wielka radość, ale także potwierdzenie, że warto było zaangażować się i poświęcić tyle czasu i energii pracy społecznej. Nie spodziewałam się tych tytułów. Zawsze starałam się po prostu robić swoje i działać na rzecz mieszkańców, nie myśląc o nagrodach. Z moich obserwacji wynika, że my – młodzi sołtysi – nie robimy nic na pół gwizdka, angażujemy się na 100%, nie przywiązując się do funkcji czy stanowiska, bo sołtysem się bywa, a człowiekiem jest się zawsze. O tytule Sołtyski Roku wiedziałam wcześniej, po ogłoszeniu wyników przez Kapitułę Konkursu, natomiast o tym, że otrzymam tytuł Najmłodszej Sołtyski dowiedziałam się podczas wręczania nagród i było to dla mnie miłe zaskoczenie. W czasach gdy tak ogromne znaczenie ma długoletnie doświadczanie i przebyte lata w pełnieniu funkcji ten tytuł pokazuje, ze młodzi ludzie mają swoje miejsce w samorządzie lokalnym i mogą skutecznie zmieniać otaczającą ich rzeczywistość. Żyć i pracować na „pełnej petardzie” przez dwie kadencje i iść dalej by w innym miejscu robić kolejne dobre rzeczy. Dla mnie, sołtyski i radnej, która ogromnie wpiera kobiety, które odważnie pełnią coraz wyższe funkcje w samorządzie jest to duże wyróżnienie. Cytat zawarty na pamiątkowym dyplomie otrzymanym od Państwa „Najmłodsze serca biją najodważniej, bo dopiero zaczynają swoją podróż” będzie towarzyszył mi w kolejnych inicjatywach jako motywacja do dalszej racy oraz dzielenia się doświadczeniem z innymi liderami lokalnych społeczności.
Bardzo dziękuję.





