Temat pestycydów używanych w rolnictwie i ich pozostałości w żywności niezmiennie elektryzuje. Wiedza naukowa i fakty dotyczące procesu rejestracji, regulacji prawnych czy wpływu środków ochrony roślin na środowisko, przegrywają w starciu z powierzchownymi informacjami bazującymi na emocjach. Zdrowe jedzenie, czyli jakie? Czy powinniśmy się obawiać o bezpieczeństwo żywności? To pytania, które z pewnością nie raz pojawiło się w głowie każdego świadomego konsumenta i bez wątpienia – uczestnika cieszącego się ogromną popularnością Warszawskiego Festiwalu Kulinarnego.

Rozprawiamy się z mitami!

Mówi się, że „wszechobecna chemia” sprawia, że owoce i warzywa nie smakują już tak dobrze, jak dawniej. Tymczasem środki ochrony roślin stosuje się już od… ponad 5000 lat. Mało prawdopodobne jest zatem, abyśmy pamiętali smak czy zapach sprzed „chemizacji” rolnictwa. W naszym społeczeństwie panuje również silne przeświadczenie, że substancje pochodzenia naturalnego są zawsze lepsze od substancji syntetycznych, czyli tzw. „chemii”. Tymczasem bezpieczeństwo substancji naturalnych bywa złudne. Przykładem jest chlorek sodu, czyli na co dzień używana sól kuchenna, która w dawce powyżej 100-200 g może być śmiertelną trucizną. Podział na substancje naturalne, czyli bezpieczne i zdrowe, oraz „chemię”, a więc substancje groźne i szkodliwe, jest zatem mocno uproszczony i nieprawdziwy.

Mało znanym faktem jest, że środki ochrony roślin to obok lekarstw najbardziej kontrolowana i uregulowana prawnie gałąź przemysłu chemicznego. Wprowadzenie środka ochrony roślin na rynek Unii Europejskiej zabiera przeciętnie 10 lat i kosztuje ponad 200 mln euro. Dopuszczone są do użycia dopiero wtedy, gdy niezależni eksperci potwierdzą, że prawidłowo stosowane są bezpieczne dla ludzi i środowiska. Oprócz środków ochrony roślin kontrolowana jest też żywność wyprodukowana przy ich użyciu. Szereg instytucji czuwa nad jej bezpieczeństwem – od uprawy w polu po produkty na półce sklepowej. Konsumenci obawiają się obecności pozostałości pestycydów w żywności. Obawy te rozwiewają jednak wyniki badań. W połowie próbek żywności nie wykrywa się pozostałości, a pozostała część w większości spełnia określone prawem normy (NDP, najwyższe dopuszczalne poziomy pozostałości). Co więcej, nawet jeśli dopuszczalne poziomy są przekraczane, nie oznacza to z automatu przekroczenia granicy bezpieczeństwa produktu. Bo normy pozostałości są ustalane na tak niskim poziomie, że nawet ich kilkudziesięciokrotne przekroczenie jest dla naszych organizmów bezpieczne.

Czy zatem powinniśmy obawiać się pestycydów w żywności? Na to i na wiele innych pytań odpowiedzi udzielili eksperci z różnych dziedzin życia i nauki, w tym eksperci Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin (PSOR) podczas II Warszawskiego Festiwalu Kulinarnego w Wilanowie, który odbył się w dniach 15 i 16 września br.

„Wokół tzw. chemii w rolnictwie narosło wiele mitów. Tymczasem to dzięki środkom ochrony roślin rolnik jest w stanie wyprodukować żywność bezpieczną i najwyższej jakości. W gronie specjalistów pokazaliśmy, co jest prawdą, a co fałszem. O tym, że nasz głos w tej debacie jest potrzebny świadczy zainteresowanie tematem pestycydów. Trzeba i warto mówić, ile i które z powszechnie dostępnych informacji można traktować jako rzetelne, a które bazują po prostu na emocjach i niewiedzy” – mówi Aleksandra Mrowiec, ekspert Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin.